poniedziałek, 24 grudnia 2012

życzenia




"Zmierzchem błyśnie nam Promienna
gasząc w sercach naszych złość
Gdy nadejdzie noc pojednań
Tylko jedna w całym roku taka noc.

Choć tyle żalu w nas
i gniew uśpiony trwa
Przekażcie sobie
znak pokoju,
przekażcie sobie znak. „


Rodzi się Jezus… Ciekawe czy urodził się w moim / Twoim sercu? J
W te Święta życzę Tobie właśnie takiego pojednania z drugą osobą, sobą lub właśnie z Nim…
Święta to czas miłości, jak mówią słowa piosenki, czas pojednań. Życzę odłożenia swojego egoizmu i pychy na bok, a obudzenia w sobie miłości. Jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty:
KOCHAJ MIMO WSZYSTKO!
Może właśnie Twoja miłość względem drugiej osoby okaże się ratunkiem, cudem, a może będzie znakiem świętości w dzisiejszych czasach.
Pozdrawiam serdecznie :D
  
To życzenia dla tych wszystkich, których tego roku uścisnąć...

niedziela, 23 grudnia 2012

rekolekcje

I po rekolekcjach... w sumie skończyły się w środę, ale dopiero mam chwile by napisać :)
Dwie rzeczy z nich: po pierwsze ksiądz Stanisław powiedział, że każdy z nas w pewnym sensie stwarza sam siebie, bo Bóg dał mu wolna wolę. Przez nasze wybory, plany, marzenia sami siebie stwarzamy, dlatego może warto wybierać dobrze? :)
Druga rzecz... świadectwo księdza. Mówił: jako mały chłopiec chodząc do szkoły po kilka kilometrów. I wtedy najczęściej marzył, bo co robić samemu? :P Marzył by być kimś wielkim, by być mężczyzną, który robi wielkie rzeczy. (Cisza...) i Zostałem księdzem, który teraz zajmuje się Odnowa Parafii...

Ciekawa atmosfera była również na tych rekolekcjach. Młodzież "starsza", siedzimy w kole, rozmawiamy...

I ostatnia spowiedź... Dorota, jesteś za bardzo pyszna. Odłóż tę pychę na bok, bo ranisz przez to ludzi. Ciekawe zdanie...

A już niedługo mam nadzieję, że będą góry!!!! :D

Mam ciekawe postanowienie na najbliższy czas... Będzie wymagał pracy nad sobą, ale postaram się :)



środa, 19 grudnia 2012

:)

Dziś chciałabym się pochwalić... praca licencjacka złożona w dziekanacie!!! Czekam na obronę w styczniu :) Dziękuję Ci Boże!
Doświadczyłam dziś dobroci ludzkiej, obcej osoby. Wracając z uczelni popsułam zamek w kurtce... weszłam do najbliższego szewca i naprawił mi go, nic nie chcą w zamian :)
Obecnie uczestniczę w rekolekcjach akademickich w Elblągu. Bałam się, że będzie nudno... Faktycznie show nie ma. Ale warto na nie uczęszczać. Świadectwem podzielę się później, bo dziś już lecę :) 


niedziela, 16 grudnia 2012

CZUJĘ...

"Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem."

To dzisiejsze czytanie. Radujcie się! Nie czuję ostatnio tej radości. Co czuję...?

CZUJĘ...
...bezradność,
...że jestem słaba,
...tęsknotę za ludźmi,
...że są lepsi ode mnie,
...czuję się gorsza,
... że za dużo oczekuję,
...strach, lęk,
... się samotna,
... jak rana krwawi,
... złość.

To nie jest zależne ode mnie. Czego chcesz mnie Boże przez to nauczyć? Po co mi to dajesz?





wtorek, 11 grudnia 2012

Szlachetna Paczka

I koniec... czego? W ten weekend był finał Szlachetnej Paczki... Spotkaliśmy się z z darczyńcami, zawieźliśmy paczki do rodzin... Pierwszy raz byłam wolontariuszem - WARTO BYŁO! Gdyby nie ta cała praca papierkowa to bym się tak nie zmęczyła, ale żeby zobaczyć uśmiech dzieciaków, czy łzy dorosłego faceta, warto się poświęcić.
Darczyńcy, którzy przygotowywali paczkę dla jednej z moich rodzin, zrobili, aż 33 paczki. Po pierwsze ledwo zmieściły się one w domu rodziny, po drugie wnoszenie ich zajęło nam tyle czasu, po trzecie - dzieciaki były zachwycone! Ale chciałam podkreślić inna rzecz. Gdy rozpakowywaliśmy paczkę u tej rodziny, w jednym z kartonów miały być prezenty dla każdego. I to, na co zwróciły mocno uwagę starsze dzieci, każdy prezent był podpisany, każdy dostał swój osobiście. Wiecie, jakie to było dla nich ważne! Byli zdziwieni, że by tak dużej ilości dzieci, komuś chciało się pakować dla nich prezenty i podpisywać je imieniem... :) Szlachetna Paczka to nie tylko rzeczy materialne dla rodziny, uśmiech, czy pomocna dłoń - to zauważenie człowieka, takiego samego, jak każdy z nas :) W przyszłym roku również chcę być wolontariuszem! Mały gest, wiele znaczący :)

Oprócz tego Kasia, robiła z Oazą paczkę dla innej rodziny. Napotkaliśmy duże problemy z tym związane. Wystarczyło zrobić "ogłoszenie" na fejsie... Nie dość, że dostaliśmy pieniądze na konto od ludzi,którzy nie mieszkają w Elblągu, kilka osób zgłosiło, że może coś przynieść i kupić,  to darczyńcy mojej rodziny zakupili sporą część żywności.
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że są ludzie, którzy CHCĄ. Bo "bogatych" w tym mieście jest wielu, ale każdy z nich mówi, że nie ma, albo po prostu nie chce mu się. A gdyby tak 100 osób przeznaczyło dla biednych po 20 zł? Tak to przemyślenia tekst poniżej... Zapraszam również do wysłuchania ich piosenki pt. Nieśmiertelni.


DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, DZIĘKI KTÓRYM WYSŁALIŚMY SZLACHETNĄ PACZKĘ DO POTRZEBUJĄCYCH !!! ;D

czwartek, 6 grudnia 2012

Szlachetna :)


Tak, to piłkarze Legii :) Szlachetna Paczka daje mi dużo radości :) Już w sobotę jej finał ;p Więcej można poczytać na https://www.szlachetnapaczka.pl/
Dziś wyjazd trasa: Elbląg - Warszawa - Gliwice a później powrót Gliwice - Częstochowa - Elbląg :) do soboty.


wtorek, 4 grudnia 2012

poszli w ciemno...

"Poszli w ciemno, za Światłem!"

Taki napis widnieje na plakacie u nas w kościele, to chyba jakaś plansza na którą dzieciaki zbierają obrazki. Rozkminiałam jaki ładny i mocny jest ten tekst... Rzekłabym stwierdzenie: poszli w ciemno, to takie młodzieżowe.... Poszli, nie wiedząc gdzie i po co, nie wiedząc co ich czeka. Wiecie o kogo chodzi? Dopóki nie zobaczyłam obrazków, pomyślałam o sobie, o ludziach którzy byli na Mszy... Patrzę potem na obrazki i okazuje się, że to święci! :) Ładny jest ten tekst i codziennie o nim myślę. Jakie trzeba mieć zaufanie do Boga, żeby iść w ślepo... 

Na dziś tylko tyle... i obrazki oczywiście :) I marzą mi się góry...



środa, 28 listopada 2012

Odnalazłeś mnie...

http://www.youtube.com/watch?v=r5V3FT3RXx4&feature=related
"Na pustyni duszy, straciłem Twój ślad,
Tak mocno palił mnie mój grzech.
(Odnalazłeś mnie…)
Napoiłeś duszę mą,
Nakarmiłeś chlebem swym.
Teraz nie ja żyję, lecz żyjesz we mnie Ty!
Usłyszysz cichy płacz,
Kiedy inni się śmieją,
I ukoisz ból, gdy inni ranią tak.
Ty uzdrawiasz swą miłością -
Leczysz nas!"

Jakoś odnajduję się w tej drugiej zwrotce :) Zwłaszcza, że tak mocno pali mnie mój grzech i wiem, że tylko Ty możesz mnie uzdrowić :) ten fragment: Odnalazłeś mnie... Zawsze wracam do tych słów po spowiedzi :) A piosenkę wrzucam, bo tak jakoś sentymentalnie :p 
I jak zwykle obrazki ;p 



Dziękuję wszystkim którzy się za mnie modlą. Czuję tę modlitwę mocno! I dalej się polecam :) 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Coma

Coma Spadam

To piosenka na dziś i słowa:
"SPADAM
CHRONI MNIE WIARA
NIECH BĘDZIE CHWAŁA BOGU
A W MOJEJ DUSZY SPOKÓJ"




Nie można wiecznie uciekać... :) 
Nieraz wystarczy tylko obecność drugiej osoby. I za taką obecność pewnych osób dziękuję :D

sobota, 24 listopada 2012

jak?

Gaude Mater Polonia
Dziś zaczynam od tej pieśni, bardzo, ale to bardzo ją lubię. A dziś chór wykonywał ją na Mszy z okazji wniesienia do parafii relikwii krwi JPII.

Co u mnie? Są radosne momenty i te bardziej beznadziejne.
Po pierwsze - obie moje rodziny są wybrane już przez darczyńców, super ludzie.
Po drugie - walka sama z sobą. Walką ze zniechęceniem i dołowaniem się, z lenistwem i egoizmem. Staram się... Ale trudno kochać kogoś kto mnie zranił. Zaakceptowałam to! Nieraz tylko dziwie się skąd jeszcze te emocje? Ale wiem, że kiedy chodzi o osobę, która jest dla mnie ważna to jest jeszcze trudniej. Skąd wiem, że zaakceptowałam? Bo potrafię panować nad uczuciami które się pojawiają. 


ZAAKCEPTOWAŁAM to - będą jeszcze długo we mnie te emocje i uczucia ( bo jestem tylko człowiekiem) - radzę sobie z tymi uczuciami - nieraz jeszcze tylko wywołują smutek - teraz potrzeba czasu i dużo modlitwy... Najpiękniejsze jest, że On wie co robi i co chce mi pokazać, albo mnie nauczyć :) Nieraz myślę tylko o świętych: jak św. Klemens mógł wytrzymać, że ktoś pluje mu w twarz, jak Maria Goretii potrafiła wybaczyć swojemu oprawcy, jak Gerard Majella zniósł te wszystkie pomówienia względem niego, jak Kolbe potrafił wystąpić i powiedzieć, idę na śmierć za niego, jak Matka Teresa potrafiła dosłownie zostawić wszystko i pójść do biedaków, jak ona kochała mimo wszystko, jak Joanna Beretta Molla musiała kochać dziecko które w niej jest...  BÓG i MIŁOŚĆ! Nie było nic innego...




wtorek, 20 listopada 2012

chwalę się ;p

Jej... dawno nie miałam takiej radości w sercu. Może to nic wielkiego, ale  jest mała radość!
Po pierwsze, jutro rozmowa o prace! Tylko na grudzień, ale jest :D
Po drugie, moje rodziny są już opublikowane na stronce szlachetnapaczka.pl i czekjaą na darczyńcę. Czekam razem z nimi :)
Po trzecie, rodzina w której jestem wolontariuszem wspomagającym ma już darczyńcę i to jakiego fajnego! :p
Po czwarte, zmęczona jestem... od piątku wstaję wcześnie rano, bo najpierw opieka nad dziećmi z neo, a dziś... wyjazd do Gdańska z niewidomym Panem. A to bardzo nowe doświadczenie dla mnie. Faktycznie gada mnóstwo, ale wiecie ile o wojnie mi opowiedział? I to jest piękne w takich ludziach, przeżyli coś, czego my nigdy nie doświadczymy. Opowiadał czym jest honor, ojczyzna, stan wojenny, wojna. Uwielbiam słuchać takich ludzi :)
Po piąte... wczorajszy samotny spacer ze słuchawkami na uszach dał mi odpocząć psychicznie :)


wtorek, 13 listopada 2012

Hello World

Dziś zaczynam od piosenki: Hello World :)

Chyba po prostu dopada mnie ostatnio jesienna depresja. Gdyby nie te przygotowania do Zaduszek i Szlachetna Paczka popadłabym w nią. A takto pochłaniało o wiele czasu. Zaduszki zakończyły się w ostatnią niedzielę... Ale w Szlachetnej Paczce jestem dalej i dalej jest to absorbujące. A pomoc innym i spotkania z ludźmi są czymś pięknym i daja wiele radości :D

Dziękuję Ci Boże za odwagę dzięki której staram się przełamać do pewnych relacji. Jest to trudne, ale chyba przyjemniejsze niż gniewanie się na kogoś wiecznie ;p
Dziękuję za sobotnie spotkanie z maluchami, bliźniaki trzyletnie. Jej, radość niezapomniana!

Sometimes I forget what livin' for
And I hear my life through my front door

Słowa piosenki którą zalinkowałam... Czasami naprawdę zapominamy po co żyjemy... 


Czemu te dwa tekst? Nieraz chcemy zmieniać świat nie od tej strony co powinniśmy... Wiem, że ja muszę zacząć przestać oceniać ludzi! Ktoś może się nie zmienić, nie muszę go lubić, ale kochać powinnam. Staram się...

niedziela, 11 listopada 2012

niewiele znaczę...?

Podobno każdy diabeł mruczy pod nosem: "Któż jak ja! Jestem najważniejszy" i "Nie chcę służyć". Dwie deklaracje które przypisuje się diabłu od początku świata. Niby mało, ale kiedy diabelec wmiesza się między ludzi, wtedy zaczynają się kłócić rodziny, parlamenty, rządy, opiekunowie szkół, magle i wszyscy po kolei... Wystarczy, że znajdzie się kilku takich, którzy mówią: " Jestem najważniejszy i nie chcę służyć" - wtedy całe piekło zrywa sie na nogi.
Co jest odtrutką i  ocaleniem? Powiedziec: "Niewiele znaczę. Lepsi przyjdą po mnie. Jestem po to aby służyć". tak uczy Ewangelia, Matka Boża, święty Józef, dobra matka. Tylko to trwa w tym świecie, który przewraca się jak diabeł.
ks. Jan Twardowski

To tekst który ostatnio znalazłam u Twarowskiego. Niby proste, ale w życiu wychodzi trudniej. I wiecie, łatwo jest powiedzieć innym: "niewiele znaczę..." Ale przyznać się samemu przed sobą z tym. I to nie po to aby się potępić, czy poczuć się gorszym, ale powiedzieć to w pokorze, czyli w pełni świadomym tego co umiem, co mi wychodzi, co potrafię, co mogę dać... 

Bo jak chcę dawać coś innym, jeśli uważam, że jestem beznadziejny? 
Bo jak chcę dać miłość innym, kiedy nie kocham siebie? 
Jak mogę być dobrym przyjacielem, skoro uważam, że się na niego nie nadaję?
Jak mogę walczyc o coś, skoro się poddaję?
Jak mogę powiedzieć "przyjdą po mnie lepsi" skoro w ogóle nie uważam się za dobrego?

Dzisiejsza uboga kobieta jest nauka pokory dla nas... Dam to co mam! Nie muszę mieć pieniędzy. Najpierw uświadamiam sobie co mam, co potrafię, a później to dam, bez oczekiwania na pochwały... I jeszcze jedno, denerwują mnie ludzie, którzy mówią: Jestem do niczego, jestem złym człowiekiem, nie potrafię kochać, są lepsi ( ale tylko dlatego, że ja jestem beznadziejny) - to nie jest pokora! A na potwierdzenie tego, że każdy z nas jest dobry dwa obrazi :)




wtorek, 6 listopada 2012

mówi Pan!


Czemu taki obrazek...? W sobotę była u nas w parafii modlitwa uwielbienia, tak "odnowowa". Przyszłam zobaczyć pantonime, którą Oaza wystawiała... I po niej o. Proboszcz wystawił Najświętszy Sakrament i zaczęliśmy to śpiewać. Nic nie śpiewałam, nic nie mówiłam, zebrały mi się łzy i słuchałam tych słów... I w momentach kiedy człowiek czuje się beznadziejną osobą, niekochaną, nieakceptowaną to wystarczy Jego małe działanie... Nie bez przyczyny przyszłam na tę modlitwę, nie bez przyczyny te słowa... i słowa "miłość moja" jak i "mówi Pan" trwają w mojej głowie do dziś... Dziękuję Ci za to Boże :D



I jak nie Matka Teresa z Kalkuty to ks. Twardowski uczy mnie, co to znaczy kochać. Ostatnio w moim życiu bardzo dużo egoizmu, choć może nie widać tego na pierwszy rzut oka...


Kiedy mówisz
Aleksandrze Iwanowskiej

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nic ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij ze jesteś gdy mówisz że kochasz
1988
ks. Twardowski

sobota, 3 listopada 2012

Umieć milczeć...

Hm... czytam właśnie bloga mojego młodszego brata... I z jednej strony zoranie a z drugiej uśmiech... Bo pisze o życiu, ale jak ciekawie! Tekst trzeba czytać jak rap wtedy widzi się jego sens. Polecam :
 http://nadmiar-weny.blogspot.com/ 


i Boże proszę o siły do własnie tego... Niech nie mówię o innych źle, niech w końcu się zamknę...

czwartek, 1 listopada 2012

:(

"Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni."

Czemu czuję się aż tak beznadziejnym człowiekiem?  Przepraszam, ale muszę się pożalić... :(


środa, 31 października 2012

ubóstwo?

"Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje" (Mk 10, 21)
O czego trzeb zacząć, by stać się ubogim? Może od likwidacji mieszkania, zmiany koszuli na tańszą, z przeceny? W czasie pierwszej lekcji ubóstwa wystarczy przestać mówić o sobie w pierwszej osobie.
Ubóstwo czyni człowieka niewidzialnym - niewidzialnym z miłości do Jezusa. Widzę, ale mnie nie widzą. Kocham, ale mnie nie kochają. Służę, ale mnie nie służą.

To tekst ks. Jana Twardowskiego. Często nabijam się z zakonników, że ich ubóstwo jest marne. Fakt, to tylko z sympatii do nich :) Ale ostatnio odkryłam czytając właśnie ks. Twardowskiego czym jest ubóstwo... To nie chodzi tutaj tylko o rzeczy materialne, ale to nie stawianie siebie na pierwszym miejscu. A to chyba jest najtrudniejsze... Każdy z nas potrzebuje akceptacji, miłości, powiedzenia co u niego. I to nie jest złe, ponieważ wynika to z tego, że jestem człowiekiem! Gorzej kiedy nic innego nas nie interesuje, jak tylko to, co myślą o nas inni, kiedy użalamy się nad sobą i swoim losem... Wtedy nie zauważamy Boga i drugiego człowieka.
Dwie nauki jakie dla mnie wynikają z życia Matki Teresy z Kalkuty to: zaufanie na ślepo Bogu i kochanie mimo wszystko! Ostatnio na tych rzeczach łapie się najmocniej.... Jak można kochać osobę, która nas skrzywdziła?
Dziś utwór który mnie uspokaja: Pachelbel

A dziś dwa obrazki z Księgi Jeremiasza:



niedziela, 28 października 2012

dziękczynienie!

Dziś na Mszy dziecięcej dzieciaki dostały zadanie, by podziękować Bogu w modlitwie. I na pierwszy rzut oka mogłabym powiedzieć,że nie mam za ca dziękować... bo dzień kończy się takim dołkiem... Ale zastanawiając się dłużej...

Dziękuję Ci Boże, za to, że się dziś obudziłam,
Dziękuję za to, że się wyspałam, wypiłam dobrą kawę i zjadłam dobry obiad,
Dziękuję za mszę pożegnalną, na której miałam problem ze skupieniem,
Dziękuję za Gosię i Grubą, które ostatnio wnoszą w moje życie wiele radości,
Dziękuję za Mszę i spotkanie z dziećmi niepełnosprawnymi, które są takie życzliwe i wrażliwe,
Dziękuję później za tę grę telewizyjną z perkusją i gitarą basową,
Dziękuję za bardzo dobre cukierki,

Dziękuję za pewien grzech, którym pokazujesz mi, że sama nic nie mogę, że bez Ciebie nic nie mogę,
Dziękuję za zazdrość, bo to tylko uczucie,
Dziękuję za samotność, w której bardziej staram się dostrzegać ludzi, którzy mnie otaczają,
Dziękuję za siły do walki z sobą,
Dziękuję za ludzi którzy mnie ranią i przez których mi smutno, bo w taki sposób uczysz mnie relacji z innymi...

I wiem Boże, że pewne relacje dajesz mi na dany czas,
wiem o tym, że nie dajesz odwagi od tak sobie, ale dajesz możliwości i siły by ją zdobyć,
wiem o tym, że tak samo jest z cierpliwością, czy miłością,
wiem o tym, że codziennie stwarzasz mi okazje do kochania drugiego, a ja tego nie wykorzystuje,
wiem o tym jakim dobry człowiekiem jestem... 
Ale co jeśli w tym całym zagubieniu, szukaniu i czekaniu, klękam przed Tobą w Najświętszym Sakramencie i  żadna modlitwa nie przychodzi mi na myśl, czuję się beznadziejną osobą i nie chce mi się z Tobą gadać? Cieszę się, że chociaż potrafię klęknąć przed Tobą, bo bez Ciebie w ogóle byłoby beznadziejnie...

I pewnie jeszcze wiele rzeczy bym znalazła, ale narazie takie mi się nasunęły :D Jak widać po modlitwie, u mnie niewiele się zmieniło. Chyba tylko tyle, że jestem coraz bardziej pogodzona z pewnymi rzeczami.
W piątek była już szósta rocznica śmierci Moniki. Taki dzień jak piątek właśnie uświadamia mi, że nie tylko ja czuję się samotną osobą. Jest mnóstwo takich osób w dzisiejszym świecie....



 To na tyle... Ale długo wyszło :p Polecam się bardzo mocno Waszej modlitwie!

środa, 24 października 2012

zaczekam?

Zaczynam dziś od piosenki: Twoje rece to mój ląd  :D

Zaczekaj
Kiedy się modlisz musisz zaczekać
wszystko ma czas swój
widzą prorocy
trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
to niespełnione dopiero się staje
Pan wie już wszystko nawet pośród nocy
dokąd się mrówki nadgorliwe śpieszą
miłość uwierzy przyjaźń zrozumie

nie módl się skoro czekać nie umiesz

Jan Twardowski
Ale ten ksiądz jak zawsze mocnymi słowami przemawia... Może to jest to, czego właśnie mi potrzeba - CZEKANIE! Ale na co? Na taką prawdziwą radość , na zbawienie, na wysłuchanie próśb, na miłość swego życia? A może na te wszystkie rzeczy czekam... Brakuje mi bardzo cierpliwości i ochoty czekania, wszystko chciałbym mieć od razu... 
Co u mnie... jesiennie. Tak jakoś ponuro i zimno nawet. W najbliższym czasie Zaduszki i czekanie na obronę! Samotność dalej dręczy, ale chyba powolutku przyzwyczajam sie do niej. Brakuje mi entuzjazmu, który kiedyś miałam. Ale może teraz właśnie taki spokojniejszy i bardziej ponury czas jest mi potrzebny :)A może to przygotowanie do czegoś? Albo Bóg chce abym zwolniła i dostrzegła coś, czego nigdy nie zauważałam?
"Wiem nie utonę..."
I jeszcze moje małe arcydzieła: 



i takie maleńkie wspomnienie:


piątek, 19 października 2012

dwa zdjęcia :D

 Ale piękna pogoda, aż chce się żyć :)
Dziś tylko dwa zdjęcia, my jako piratki i nowe arcydzieło :)



środa, 17 października 2012

odpowiedzialność, śpiew, Komunia - KONWIWENCJA!

 Cały czas brzmią mi w uszach słowa z niedzielnej Ewangelii: Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". To takie pozytywne słowa :)

Weekend. można by rzec brzydko, był  zaje... czwartek - niedziela z dzieciakami. Zaczynając od miesięcznego Pawełka poprzez ośmiomiesięczną Zosie kończąc na rocznym Igorze i Mieszku :) Dalej umacniam się w tym, że dzieci leczą duszę człowieka. Choć może był to męczący tydzień bo siedzieliśmy do późna i wstawaliśmy wcześnie, te dzieciaki płakała, przebieranie, karmienie, ale uśmiech malucha, albo to gdy się przytula do Ciebie... bezcenne! :D
W ogóle skąd te dzieci? ;p byłam z neokatechumenatem, oni mieli jakaś konwiwencję. Miałam okazję wypytać ludzi o tę wspólnotę, a nawet uczestniczyć w niedzielę we Mszy kończącej. I wiem, że tej wspólnocie zarzuca się wiele, ale co mnie urzekło? Przygotowanie uczestników do Eucharystii.
Po pierwsze to oni sami o wszystko dbają: przystrojenie ołtarza, krzesła, świeczki i co ważne - swój własny ubiór! Mężczyźni wszyscy, jak jeden mąż - koszula, krawat i garnitur. Kobiety - pełna elegancjaaaa, sukienki, spódnice, spodnie, ale tylko szykowne ;p Wszystkie dzieciaki ładnie i odświętnie ubrane.
Po drugie - śpiew! Mają swoje specyficzne pieśni i może nie są one jakieś ambitne (jak to ktoś kiedyś powiedział), ale wszyscy śpiewają! A najbardziej urzeka, kiedy widzisz dorosłych facetów wokół siebie, głównie mężów i ojców śpiewających swoimi potężnymi głosami. Są może faktycznie proste i w tym samym rytmie cały czas, ale każdy uczestniczy w śpiewie. Jest też kantor, który prowadzi cały śpiew.
Po trzecie - Komunia Święta. Ja wiem, że zarzuca się im postawę stojącą, nie klęczącą, to, że przyjmują chleb w takiej a nie innej postaci, przyjmują na rękę... Ale świadomość, wrażliwość, przejęcie i wiara jakie im towarzyszą dają dużo do myślenia. My bardzo często podchodzimy do Komunii "odruchowo". Nie chce uogólniać, więc może powiem, że ja mam tak często. Wiem, że tam w białym opłatku jest Jezus, ale brakuje mi w tym wszystkim jakiegoś sacrum... Nie wiem czy ktoś mnie rozumie? A oni z największą czcią trzymają Go w dłoniach, patrzą na Niego od momentu kiedy Go dostaną...
 Chyba właśnie tego brakuje mi na "naszych" Eucharystiach... Wspólnoty - odpowiedzialności, śpiewu wspólnego ludzi i sacrum Komunii. Wiem, że mają różne przegięcia i nie wszystko mi się podobało, ale jak często zdarzają się przegięcia w naszych parafiach i na naszych Mszach. Ciekawe czy ktoś to zauważa, czy stało się to normalnością u nas? Ciekawe jak często kapłani zdają sobie z tego sprawę? I nie robię tutaj nikomu wyrzutów, ale tak rozmyślam nad tą kwestią :)

A to moje małe arcydzieło ;p Chciałam powiedzieć, że wczoraj był pracowity i ciężki dzień! Ale tak przepiękny. Dziękuję za miły telefon z południa, za tę próbę i zaangażowanie, za ludzi, których dawno nie widziałam i ich spotkałam, za Eucharystię, za pewną rozmowę i miły wieczór :D

czwartek, 11 października 2012

przytulić się

"Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą?" to z dzisiejszej Ewangelii :)

Tekst z wczorajszego popołudnia: "Dorastając pieści się wiele marzeń, potem wali w nas życie"! Oglądałam wczoraj film "Przed sklepem jubilera". Dla tych co nie oglądali to polecam! Nie dość, że jest w nim romantyzm, to i wiele prawd które człowiek powinien wnosić w życie.
Już dziś wyjazd do niedzieli i ośmiomiesięczna Zosia :) A wczorajszy wieczór bardzo samotny, nikt nie miał czasu, ale poszłam do Maczka ;p Nieraz człowiek potrzebuje tylko się przytulić do drugiej osoby, nic nie mówić, nie słuchać, a przytulić się i być... Brakuje mi tego...

Dziś do Pana odszedł jeden z ojców pracujących w naszej parafii - o.Jan Grochola CSsR... Wieczny odpoczynek  racz mu dać Panie.

 Wehikuł czasu

 

wtorek, 9 października 2012

na co czekam?

"Jednak od pewnego czasu, pomimo jej wielkiego zaangażowania w pracę, w jej życiu wiało przerażającą pustką. Robiła wszystko co tylko mogła, żeby ją jakoś zagospodarować i wypełnić, ale musiała przestać się oszukiwać. Przecież nie można przeżyć życia oszukując się. Udając, że wszystko jest tak jak powinno. Skoro tak nie jest. To tak, jakby stać na dworcu i długo czekać na autobus, który ma nas zawieźć do jakiegoś niewyobrażalnie pięknego miejsca. A gdy już podjedzie całkiem blisko i zatrzyma się obok nas, nie siąść do niego z obawy, że miejsce, które chcemy zobaczyć, może zawieść nasze oczekiwania. Może być mniej ekscytujące niż jego obraz w naszej wyobraźni. Więc stoimy dalej i czekamy, do końca nie wiadomo na co. Należałoby się więc poważnie zastanowić, czy czekanie na coś pięknego jest nam bardziej potrzebne niż doświadczanie czegoś dobrego i ładnego."

Na co ja obecnie czekam? Odnajduję się w tym tekście. To z takiej książki, romansu dla kobiet. O poszukiwaniu szczęścia i oszukiwaniu siebie. Chyba obecnie mam podobnie. Z dnia na dzień staram cieszyć się małymi rzeczami. Teraz czekam na czwartek i na ośmiomiesięczna Zosieńkę :) Jest cudowna i weekend spędzony z nią nad morzem. Myślę,że będzie pięknie i dużo czasu na to by odpocząć i pomyśleć :) Cieszę się jeszcze przygotowaniami do Zaduszek, jakoś dużo pracy przy tym, ale mnie to jara :) Ale jak to pisze autorka: "...w jej życiu wiało przerażającą pustką" !!!
Bruno Mars Marry You

Dziś w Ewangelii usłyszymy: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego." Miłości?


środa, 3 października 2012

Bo są dziećmi :)

 Na początek dziś piosenka:
http://www.youtube.com/watch?v=r5V3FT3RXx4&feature=related

Jakiś ponad miesiąc temu miałam ciekawą sytuację... Na pielgrzymce za bycie muzycznymi dostawaliśmy w podziękowaniu takie plastikowe instrumenty. Jak dotarliśmy na Jasną Górę, Monika nie miała gdzie tego schować i wrzuciła mi do plecaka. Tak więc później zapomniałam jej oddać i zostało to u mnie w domu. Robiąc porządki w plecaku zostawiłam jej i swoją zabawkę na wierzchu. Cały czas powtarzałam mojemu młodszemu rodzeństwu, żeby uważali na tę trąbkę bo jest mojej koleżanki. Wchodzę jednego pięknego dnia do domu i od progu wita mnie moja ośmioletnia siostra Ania i mówi, że ona nie chciała, że przez przypadek na to usiadła. Nie domyśliłam się o co jej chodzi. Ale wchodzę do ostatniego pokoiku, a tam mój dziewięcioletni brat Piotrek siedzi z trąbką podzieloną chyba na 6 części i... próbuje ją skleić. Ale czym? klejem takim w sztyfcie do papieru... Zaczęłam się śmiać. Kiedy wzięłam od niego tę zabawkę rozpadła się. A na to Piotrek: Oj, rozpadło się. Ale daj, nie skleiłem wszystkich części to dlatego. Powiedział to z wielkim przejęciem. Oczywiście sytuacja mnie rozśmieszyła, ale jak bardzo ucieszyła to nawet nie wiecie. Nieważne, że to Ania rozwaliła, jak trzeba to oni sobie wzajemnie poradzą. A wiecie dlaczego? Bo są dziećmi. To jest naturalne u nich. Nieważne, że kłócą się mocno, nie raz się biją, czy dokuczają sobie. To właśnie w takich sytuacjach wychodzi ich bycie dziećmi: chęć do pomocy, spontaniczność, wrażliwość na drugą osobę, ale też i odpowiedzialność jakaś.

Dlaczego taka refleksja? To do wczorajszej Ewangelii: " On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." Bądźcie jak dzieci! Co to znaczy być jak dziecko. Nad tym wczoraj długo myślałam. I pewnie, że to ta dziecięca ufność, zawierzenie się, ale właśnie jeszcze taka czystość, otwartość, wrażliwość, spontaniczność, chęć do pomocy.
Druga rzecz, to dzieciaki na początku są sobą. Fakt, biorą przykład z rodziców, ze starszych, mają swoje autorytety, ale są sobą. Nie boją się płakać, prosić, gniewać, smucić, ale i cieszyć małymi rzeczami. Patrzcie, dziecko powie mamie co chce, na co ma ochotę. Nie zawsze rodzic mu to da, czy na coś pozwoli, bo to wynika z jego troski o malucha. Tutaj znowu Bóg przypomina mi, Dorotko, jestem Twoim tatą, nie bój się mnie o coś prosić, wyrażać swoje zmartwienia, czy pragnienia, możesz płakać przy mnie, bądź moim dzieckiem! Ale wiedz o tym, że ja wiem co jest dobre dla Ciebie, dlatego nie spełnię Twoich wszystkich pragnień.
I trzeci aspekt... Dzieci od pierwszych chwil narodzin poznają świat, zachwycają się nim, cieszą się nowymi rzeczami. I chyba właśnie tego mi brakuje... radości z tego co Bóg mi daje, z tego wszystkiego co mnie otacza, brakuje mi takiego zachwycenia się Bogiem i otaczającym mnie światem.

Takiej właśnie radości pragnę: :D
Co do zachwytu to dodaję zdjęcie, pięknie było:

I jeszcze dla 4 osób ważna wiadomość... Drogi o.Macieju, o.Piotrze, Kasiu i Karolino: "Niech Cię Pan błogosławi i strzeże, nich Ci Pan swój pokój da" :) To tak z okazji urodzin i pamiętam w modlitwie :) Bo jak to powiedział ostatnio jeden zacny Redemptorysta: Jednym z największych prezentów jaki może dać ksiądz jest modlitwa ( w tym przypadku chodziło o Mszę), myślę, że i ja jednym z największych prezentów jaki mogę Wam ofiarować jest codzienna modlitwa za Was :)

poniedziałek, 1 października 2012

dwa lata :D

Rzadko piszę dzień po dniu :p Ale dziś wypada druga rocznica powstania mojego bloga i... właśnie co dopiero zauważyłam jest to setny post! Ale fajnie, tak więc jest czym się chwalić :D Dziękuję wszystkim za modlitwę dobre słowo i wsparcie :)

Znalazłam coś ciekawego, szukając wczoraj komentarza do Ewangelii.

"Na koniec chciałbym przytoczyć pewną notkę, którą w swoim notatniku, jako młody chłopak zrobił późniejszy papież Jan XXIII:
 
I. TYLKO DZISIAJ postaram się wyłącznie żyć dniem dzisiejszym nie chcąc rozwiązywać za jednym zamachem wszystkich problemów mego życia.
 
II. TYLKO DZISIAJ maksymalnie zatroszczę się o moją postawę być uprzejmym, nikogo nie krytykować ani tego nie pragnąć, nie uczyć karności nikogo poza samym sobą.
 
III. TYLKO DZISIAJ będę szczęśliwy w przekonaniu, że zostałem stworzony, aby być szczęśliwym, i to nie tylko w przyszłym świecie, ale również teraz.
 
IV. TYLKO DZISIAJ przystosuję się do okoliczności, i nie będę domagał się, by to one przystosowały się do moich planów.
 
V. TYLKO DZISIAJ przeznaczę przynajmniej 10 minut na dobrą lekturę, pamiętając, że jak pokarm jest potrzebny dla życia ciała, tak dobra lektura potrzebna jest do życia duszy.
 
VI. TYLKO DZISIAJ uczynię przynajmniej coś dobrego i nikomu o tym nie powiem.
 
VII. TYLKO DZISIAJ uczynię przynajmniej jedną z tych rzeczy, których czynić nie lubię, a jeżeli moje zmysły czułyby się pokrzywdzone, postaram się, by nikt o tym się nie dowiedział.
 
VIII. TYLKO DZISIAJ sporządzę szczegółowy plan dnia. Może nawet nie wypełnię go dokładnie, ale go zredaguję. Będę się strzegł dwóch nieszczęść: pośpiechu i niezdecydowania.
 
IX. TYLKO DZISIAJ będę wierzył niestrudzenie, nawet gdyby okoliczności mówiły co innego, że dobra Opatrzność Boża opiekuje się mną tak, jakby nikogo innego na świecie nie było.
 
X. TYLKO DZISIAJ nie będę się lękał. Szczególnie zaś nie ulęknę się radować pięknem i wierzyć w dobroć.
"Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę (...) Zważa na nie Twój sługa i nagrodę otrzyma za ich przestrzeganie.""
 
 

niedziela, 30 września 2012

niesprawiedliwość?

Gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny Jan Twardowski

Wiecie co mi się nasuwa... Dzisiaj uczniowie mówią do Jezusa, że zabraniają wyrzucać złe duchy komuś kto z nimi nie chodzi. Można by pomyśleć, nie został do tego przeznaczony to niech tego nie robi. Ale przyjrzyjmy się postawie uczniów. Czy nie przemawia przez nich ZAZDROŚĆ? Ostatnio na czuwaniu dowiedziałam się, że uczucie zazdrości nie jest niczym złym! Ale to co robimy z zazdrości nie raz może przynieść tragiczne skutki dla drugiego. Dzieci zazdroszczą zabawek, gier, młodzież ciuchów i mp4, mężczyźni samochodów, a kobiety butów. To tak uogólniając. Ale jak często nawet w "środowisku kościelnym" zazdrość niszczy relacje między ludźmi. Bo ten ksiądz jest lepszy, ludzie wolą jego to niech on pracuje... A Kowalskim w życiu i w rodzinie lepiej się układa... Ja lepiej modlę się od niego... Czy uczniowie w dzisiejszej Ewangelii nie czują się lepsi od innych? W pierwszym czytaniu widnieją słowa: "Przybiegł młodzieniec i doniósł Mojżeszowi". Młodym Jozuem również kieruje zazdrość. Zamiast być razem, we wspólnocie nasze postacie biblijne donoszą na siebie. Warto pomyśleć czy moja zazdrość i pycha nie dzielą mnie z innymi we wspólnocie...?

Czytam dzisiejszą Ewangelię po raz wtóry i szukam w necie komentarza do niej. W jednym z nich czytam, że to nie chodzi o to, by wyłupywać sobie oczy, czy odcinać kończyny, ale przeżyć życie tak, by nie żałować tego dnia. Nie o to chodzi by myśleć o tym co mam a czego nie mam. Albo co zostało mi zabrane... O sprawiedliwości Bożej pisze nam ks. Twardowski, uwielbiam go :D

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny


Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością

to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłodło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość
Jan Twardowski

piątek, 28 września 2012

Kohelet i marzenia

"Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania[...], czas pieszczot i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, [...] Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca."

Takie słowa mówi dziś do mnie Kohelet... Dorotko jest czas na wakacje i na pracę, czas na radość i na smutek, na wielkie przyjaźnie i małe samotności,  na spotkania i na ich brak...

Odkrywam ostatnio co znaczy słowo "być" w relacji z drugą osobą. Nieraz wystarczy tylko by być przy drugiej osobie. Ostatnio doświadczam samotności i jak spotykam się z przyjaciółką, albo z kimś znajomym, to wystarczy, że są. Nie potrzebuje nic więcej, choć mam mnóstwo do opowiedzenia to patrzę na drugą osobę i się uśmiecham. Za takich właśnie ludzi dziękuję Ci Boże!
Za to też, że uczysz mnie cierpliwości. Dziś rozmawiając z Gosią wymieniałyśmy różne swoje marzenia, ale to było piękne... Mi marzy się np. pojechać na musical Romeo i Julia do teatru Buffo, albo karnet na siłownię, droga bielizna z Intimissimi, pojechać na Sylwestra do Zakopanego, albo spędzenie go przy komedii romantycznej z kilkoma koleżankami przy winku... Oj dużo tych marzeń. I co jest piękne. Dziś Kohelet nie mówi mi, że nie masz szans na to Dorotko. Ale mówi:"wszystko ma swój czas"...!!! To jest piękne, że Bóg nie rezygnuje z naszych pragnień i marzeń. Po prostu Dorotko na to będzie czas. Tak jak powiedziała dziś Gosia: "Zawsze będziemy mieli Otrębusy" Był czas na leniuchowanie w Otrębusach, teraz jest czas na zmaganie się z sobą :D Dorotko, może właśnie teraz jest czas na to byś doceniła to co masz, nawet poprzez łzy, które pojawiają się często.
Tak a propo Romeo i Julii: http://www.youtube.com/watch?v=1CjSFgscuXE&feature=related




wtorek, 25 września 2012

przyjaźń...

"Kiedy żegnasz przyjaciela, nie smuć się, ponieważ jego nieobecność pozwoli Ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz..." 
I pożegnaliśmy przyjaciela :) i już nawet tęskno ;p 

Dziś bardzo króciutko... Byłam ostatnio na Mszy z udziałem dzieci w naszej parafii. Ojej, ale one mnie rozpraszały. Ale tak bardzo pozytywnie :D Biegały, krzyczały, uśmiechały się, dotykały gitary... A najbardziej zdziwił mnie 6 - letni Patryk, który stojąc w ławce zobaczył mnie i zrobiły duże oczy z niedowierzania. Kiedy uśmiechnęłam się, on odpowiedział tym samym i już wiedziałam, że mnie poznał! Podbiegł potem z czteroletnim bratem Rafałem i się przytulili do mnie. Nie spodziewałam się, że mnie poznali :D ;D

Byłam też na drugiej Mszy, z dziećmi niepełnosprawnymi, wspólnota Wiara - Światło ;) Pierwszy raz tam byłam, więc trochę speszona. Ale te dzieciaki są kochane. Takie... wrażliwe i otwarte. Dzieci robiły wywiad z księdzem i ktoś zadał pytanie: Co ksiądz robi na co dzień? Na to ksiądz: Staram się być dobrym człowiekiem! 

U mnie... ostatnio żyje wspomnieniami, może tez dlatego, że robię porządek na lapku i oglądam zdjęcia, a może dlatego, że czuję się bardzo samotna. I takich kilka wydarzeń niepoukładanych chronologicznie: Rzym i św. Józef, wyjazd maturzystów, święcenia i głupawka w Tuchowie, rekolekcje z Gruchą i reszta ekipy, Zakopane w lecie i zimą, prymicje w Otrębusach, Warszawa zimą i mam ochotę na łóżko ;p , pielgrzymka i Waka - waka, oazowy kabaret, Tolkmicko, zabawy dla dzieciaków, sympozjum w Tuchowie, RDM, Lwów i te jazdy pociągami i oczywiście ostatni nasz wyjazd do Otrębus... Jak czasy dzieciństwa i młodości szybko przemijają. I oglądałam dziś "prezentację wakacyjną" sprzed dwóch lat. Motywem przewodnim był film "Niezniszczalni" i piosenka: 
http://www.youtube.com/watch?v=NxuqhK-JTGs&noredirect=1 
rozpłakałam się... chcę takie wakacje, ale one chyba nigdy nie wrócą... :p :p