niedziela, 21 listopada 2010

Podobno - odpowiedział widzący...

„Słyszałem, że świat jest piękny” - rzekł niewidomy. „Podobno” - odpowiedział widzący.

Zaczynam od cytatu Stanisława Lec... Dlaczego? Bo będzie o PIĘKNIE! Uświadomiłam sobie ostatnio, że gdy jest ciężko, gdy coś boli to chcemy często uciec. Jedni uciekają w seks i pornografię, inni w alkohol i narkotyki, inni w nadmierne obiadanie się, a jeszcze inni potrzebują...PIĘKNA ;D Hmmm czym jest to piękno?
Dla każdego z nas pięknem jest coś innego, ale wiem, że piękno koi ból. Piękny widok w górach, piękna kobieta, piękny uśmiech, szum morza, rząd drzew jesienią, piękny obraz, muzyka, czy tak jak wczoraj, musical Metro, pole zboża, zachód słońca, kwiaty, piękne zabytki np. w Rzymie... Dlaczego tak często tęsknimy i potrzebujemy tych rzeczy? A najczęściej wtedy, gdy jest nam smutno i wystarczy "dostać to" a jest lepiej. A jeszcze lepiej jak w tym pięknie odnajdziemy Boga. Bóg stawia wiele piękna w naszym życiu, ale my nie staramy się go zauważyć.
Przecież Metro to nie arcydzieło Boga...No to prawda. Ale jest pięknem stworzonym przez ludzi. Oj gdybyśmy zawsze kiedy nam źle szukali natchnienia w otaczającym nas pięknie. ;) Tak, żebyśmy nie powiedzieli niewidomemu "PODOBNO"! Już marzę o Tatrach, o musicalu Romeo i Julia.
I jeszcze co zauważył ojciec na Metro? Musical skończył się słowem: WIERZĘ!  "Nad pasmem gór, gdzieś pośród chmur, On nas usłyszy gdy powiemy słowo WIERZĘ!" Nie będę się nad tym rozkminiac, ale coś w tym jest ;)
http://www.youtube.com/watch?v=hk6FvRbbEl0&feature=related

Znalazłam też ładny wiersz, czy nawet życzenia dla KOBIET!

Kobieto!
Kobieto - tajemnicą jesteś 
Z księgi słów zaklętą 
W swojej wielkości do końca niepojętą
Pokonujesz trudy, wbrew swojej słabości
Dźwigasz ciężary świata dzięki swej miłości

Kobieto - puchu marny 
Tak niedoceniany
Często los swój łzami okupiony 
Przez zapomnienie o sobie
Trudami dnia przytłoczona
Żyjesz dla innych

I budząc się, co rano 
Mimo swej słabości
Stajesz się oparciem dla męskiej ludzkości
Kto cię dostrzegnie, coś miłego powie?
Kobieto - ile w tym jednym słowie
- piękna, miłości i życia...  

Andrzej

czwartek, 18 listopada 2010

Znowu wygrałeś !!

Dzieje się wiele, jak zawsze... ;p
Wiecie czego ostatnio doświadczyłam? Pan Bóg upomina się o każdego człowieka, jest zazdrosny, nie zostawia nas samych. Upomniał się o mnie też, i jeszcze nie raz to zrobi. Mówią, że Pan Bóg nas nie zmusza do niczego...To fakt nie zmusza, ale podstawi ludzi, sytuację, abyśmy np. coś zrobili. Tak było w zeszły weekend... Zgodziłam się pojechać na rekolekcje z Domowym Kościołem, byłam tak zwaną ciocią (zajmowałam się dziećmi) jak i muzyczną (grałam na gitarze). Nie chciało mi się oczywiście dzień przed, jakiś bunt i złość, że się zgodziłam. Pytanie do Boga: "Myślisz, że wygrasz? Nie myśl tak, bo ja jadę tam tylko do dzieci. Nic się nie stanie!" No i tak było pierwszego dnia. Zaczął się dość trudny czas bo...dużo czasu, dużo przemyśleń, Bóg sie upominał. I doszło do tego, że musiałam iść na modlitwę wstawienniczą o 20. Godzina przed Najświętszym Sakramentem, jak ja to wytrzymam... Poszłam z buntem i niechęcią...Wyszłam ze łzami w oczach. Nie interesowało mnie co mówią małżeństwa, to że gram i śpiewam. Patrzyłam na Niego i cisza... Tak przez godzinę. To On sprawił, że pojawiły się łzy i jakieś pewne otwarcie. Na koniec powiedziałam tylko : "Znowu wygrałeś! Dziękuję, że upominasz się o mnie!"  Nie przyszła radość, ale spokój jakiś dziwny. Często jest tak w naszym życiu, że my o Nim zapominamy, ale On o nas nie. On sie upomina codziennie, walczy o nas, bo kocha!
Dzisiaj wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny. Nie napiszę kim była, daj sobie szanse i sam/a spróbuj czegoś więcej o niej się dowiedzieć, a warto! Bo jak jest w Mszale: "Przykład Świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga" (Pozdrawiam pewna osobę ;p ). Powodzenia i jeszcze tylko krótkie opowiadanie i piosenka... ;D W ten wekend impreza w Łęczu i METRO!!! ;D 

"Mała dziewczynka stała z dziadkiem obok starej studni. Dopiero co spuścili wiadro i zaczerpnęli wody, by ugasić pragnienie.
     - Dziadku - spytała dziewczynka - gdzie mieszka Bóg?
     Starzec podniósł wnuczkę i przechylił jej twarzyczkę przez brzeg cembrowiny.
     - Zajrzyj tam - powiedział - i powiedz mi, co widzisz.
     - Widzę moje własne odbicie - odrzekło dziecko.
     - No i właśnie tam mieszka Bóg - powiedział dziadek. - Mieszka w tobie.

 "Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...
     TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.
     Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!"

Buziaki dla Was i papa ;D 
http://www.youtube.com/watch?v=dL2uKfzmpDw 

poniedziałek, 8 listopada 2010

O czym "marzą" kobiety? ;p

Hahaha ;) Mężczyźni piszą o kobietach...a więc na prośbę i pewne rozmowy napiszę post o mężczyznach... Miało być o idealnym mężu, ale żoną nie jestem, więc póki co nie wiem jaki on jest. Mam braci kilku, znam wielu mężczyzn od tych małych po dorosłych ;p  Ja napiszę może swój ideał mężczyzny, nie każda kobieta musi się z tym zgadzać. Nie chcę też nikogo obrażać, ani nic w ten deseń. Myślę, że nikt lepiej nie wypowie się o kobiecie, jak mężczyzna! I odwrotnie - nikt nie wypowie się lepiej (nikt tego lepiej nie ujmie) o mężczyźnie jak kobieta!

Dzisiaj na pytanie: "Na co zwracają uwagę kobiety patrząc na mężczyzn?" Padła odpowiedź: Na  budowę ciała (czy jest dobrze zbudowany) na oczy i czy jest przystojny... No taka jest prawda. Patrzymy na wygląd zewnętrzny (nie tylko Wy mężczyźni na to patrzycie ;] ) , ale bardzo mocno patrzymy też na to jaki jest wewnątrz.
A więc, co powiedziała dziś pewna niewiasta wracając do domu... Mąż (mężczyzna) powinien codziennie szukać w kobiecie jej piękna. Nieważne czy ma 21, czy 50, czy 80 lat, nieważne czy przeżyła wypadek, czy przytyła po ciąży. Mężczyzna musi zauważyć kobietę, musi podkreślić jej piękno! Bo kto inny to zrobi? Nie chodzi o codzienne i monotonne mówienie "Pięknie dziś wyglądasz Kochanie!" Nie musi tego mówić, niech pokaże jej jaka jest piękna i wartościowa! Ważne są komplementy w życiu kobiety. Kobieta nieraz nawet lubi, gdy mężczyzna jest o nią zazdrosny, bo czuje się zauważona, czuję się tą jedyną.

I tutaj nasuwa się kolejna cecha... No bo jak powiedzieć w inny sposób niż zawsze, że jest piękna, jak powiedzieć mojej żonie, co najbardziej w niej lubię, kiedy już wszystko wymieniłem? Ważna jest u mężczyzn spontaniczność i kreatywność. Przykładem może być spacer jesienią w deszczu, wśród tłumu innych ludzi, gdzieś dobiega piosenka z pobliskiej kawiarenki. Mąż składa parasol, bierze kobietę za rękę i zaczynają tańczyć...Można by rzec, że kobieta zaraz się oburzy! Myślę, że wiele kobiet marzy o takiej "małej przygodzie", marzy o takiej spontaniczności męża. Dla niej nie ma już deszczu, ona nie jest mokra, nie ma innych ludzi, którzy na nas patrzą. Jest ona i on - jedno! Taka chwila zostanie jej długo w pamięci ;)

Kobieta uwielbia słowo: Kocham Cię, choćby 50 razy dziennie wypowiadane, uwielbia przytulenie, pocałunek, kwiatka. Mężczyźni pytają się często po co? Ja Wam powiem po co ;p Bo to by czuć się bezpieczną, chcą czuć troskę mężczyzny o nią. Weźmy taką sytuację. Mąż wraca zmęczony po pracy i... po pierwsze całuje żonę na powitanie- to dla niej znaczy "Jesteś tylko moja" , wręcza jej kwiatka co oznacza " O Tobie myślałem cały dzień". Przytula ją... a ona zaczyna płakać, bo wie, że w jego ramionach może. Bo tutaj jej nic nie grozi, tutaj jest bezpieczna. On nawet nie musi pytać co się stało, jak Ci pomóc? On ma być! Mężczyzna powinien więc być troskliwy i dawać swojej wybrance poczucie bezpieczeństwa. Bo on jest królewiczem w zbroi, który uratuje ją z opresji. Nie koniecznie musi to być ratowanie z rąk jakiegoś złoczyńcy, bo tak nie musi zdarzyć sie nigdy w życiu. Ale ratowanie ją w jej smutku i łzach.
Tutaj niektórzy mogli się uśmiechnąć...taaa księżniczki i królewicze są w bajkach. Wiecie co? Wielu mężczyznom brakuje wrażliwości...Piszę tutaj tak ogólnie pojętej. Mężczyzna pomimo tego, że jest silny, że zapewnia bezpieczeństwo, musi też okazać to, że ma serce i uczucia, że jest tylko człowiekiem. Tak samo jak kobieta może rozpłakać się np przy grobie, może płakać przy czytaniu książki, bo coś go ruszyło. Może powiedzieć, nie daję rady, bo nie jest z kamienia. Stąd też wynika bycie romantycznym u mężczyzny. On nie jest z kobietą tylko dla seksu, on musi ją kochać. Niech nie boi się okazać tego uczucia.

Wiecie, co często zabija małżeństwa? To, że nie mają czasu dla siebie, oraz to, że nie poznają się wzajemnie. Zawierając związek małżeński myślą, że już wszystko o sobie wiedzą. Powiem brzydko: Gówno prawda! Bo od tego momentu zaczyna się ich poznawanie. Ważne jest, by mężczyzna odkrywał kim jest kobieta i odwrotnie!
Taaa.... nie ma ideałów. Ale zarówno jak nam pomogą posty, ksiązki o byciu kobietą, tak samo i mężczyzną może to pomóc... ;) Przed chwilą Kuba powiedział mi, że nie ma ideałów. To prawda! ( Choć Iza twierdzi inaczej, że istnieją idealni mężowie ;p )

niedziela, 31 października 2010

WARIAT? - "Do grzesznika poszedł w gościnę"

Wczoraj oglądaliśmy film pt. Surogaci... Mówili, że nie za bardzo. Mi się jednak podobał, ale każdy ma inne upodobania. Zacznę od stwierdzenia Krzyśka ostatnio na gg: "Nie ma ludzi idealnych, są tylko ludzie święci"

Film o czym? O życiu, ludziach i "super" wynalazku - MASZYNY, które zastępują człowieka. Żeby było jasniej, ludzie kładli się na fotel, podłączali do jakiegoś komputera i wychodziła maszyna, unowocześniona, piękniejsza, idealna osoba, osoba, która nie płacze, której zniszczyć nie można, która nie musi sie golić, jeść.  Wszyscy maja idealne życie.Tteoretycznie wszyscy sa szczęśliwi, są zamknięci w swoich mieszkaniach, w swoich maskach, w swoim drugim, mniej idealnym zyciu ;) Główny bohater Bruce Willis, odkrywa, że te maszyny są do bani, odkrywa, że takie zycie bez uczuć, nie jest tym czym by chciał. Bo on kocha żone taką jaka jest. W sumie był ustawiony, miał dobrą pracę, kasę, mieszkanie, żonę. Okazał się WARIATEM, kiedy wyszedł na powietrze w swojej skórze ;p
Taka analogia, boimy się wyjść ze swojej maski, boimy sie okazać bycia innymi, bycia tymi wrażliwymi, czującymi, tymi pełnymi dobrych emocji, bycia dobrymi, pięknymi... Boimy sie zapłakać nad grobem, bo inni zobaczą, że jesteśmy bezsilni, boimy się zaproponować coś, bo jeżeli nie o to chodziło... Jeżeli pokaże uczucia, jeżeli pomogę, jezeli pierwsza uśmiechnę się to będe wariatem, głupkiem.
Może głupia analogia, ale popatrzcie na dzisiejszą Ewangelię, na Zacheusza i Jezusa! Obaj sie "wybili", byli takimi "wariatami". Dlaczego? Zacheusz wchodząc na drzewo sprowadził na siebie wzrok ludzi, i zrobił z siebie pośmiewisko. Pewnie było wiele szyderstw i śmiechu typu: "Myślisz, że On cię zobaczy...Po pierwsze jesteś za niski, a po drugie, On nie zatrzyma sie u największego grzesznika, nie zatrzyma się u tego który zranił innych, nie próbuj nawet, bo jest wielu innych lepszych niz ty, wielu innych którzy potrafią więcej niż tylko zdzierać kasę z ludzi. Musiałby być wariatem, żeby pójść do grzesznika w gościnę" A w ogóle po co Zacheusz wchodził na tę sykomorę? Był zwierzchnikiem celników, był usatwiony do końca życia, prowadził dosadnę życie, przecież niczego nie potrzebował. Nie jeden z nas by sie pukał w głowę: "Jestem bogaty, szczęśliwy, wszyscy muszą mnie słuchać, mam władzę i co?? mam się jeszcze poniżyć?" I tez okazał się wariatem.
Jezus zaś nie poszedł za tłumem, który tak krzyczał, który patrzył tylko na to co Zacheusz zrobił.... Jezus zajrzał w jego serce, tam zobaczył PRAGNIENIE spotkania z Nim, zauważył jego odwagę, jego chęci i czyn, jego wyjście z tłumu...

Tak...dzisiaj zdjęcie maski, pokazanie uczuć, zapomnienie o sobie i swoim egozimie to WARIACTWO, ale takie dobre, pozytywne wariactwo! Bo wariaci zamknięci w szpitalu to ludzie, którzy sa inni, którzy nie potrafią przystosować do życia i społeczeństwa, których inni zamykają bo są niepotrzebni i inni, bo są zagrożeniem. Dlatego zadanie dla nas, ważne: NIE DAJMY SIĘ ZAMKNĄĆ ZA TO ŻE JESTEŚMY INNI NIŻ ŚWIAT! Bądźmy wariatami, ale takimi pełnymi miłości i Bożej mocy WARIATAMI! Nie dajmy by zamknięto nam usta, bo bronimy zycia, by zepchnieto nas z zycia społecznego. Może własnie wtedy gdy, ktos mówi nam że to jest niemozliwe, albo że jesteś głupia, albo ze jesteś wariatem, bo to nie ma sensu, warto zaprzeć się i DZIAŁAĆ. Bo to nie jest tak jak w opisie pewnego ojca: "wystarczy chcieć!". Najpierw jest chęć, potem trza wprowadzić to w czyn. Takim wariatem była właśnie Matka Teresa z Kalkuty, pewnie nie raz ją tak nazwano, pewnie nie raz zamykano jej usta, zabraniano czegoś, ale sie nie poddała. Ona pomyślała, przemodliła, i zaczęła działać. ;D

Jestem wariatem 
Jestem wariatem - tak mi mówią
Bo nie palę, nie chleję, nie ćpam
Bo seks traktuję poważnie
Jestem anormalnie wytykany palcami
Gdyż nie mam wielu twarzy
I zapominam o sobie
Gdy okazuję uczucia

Wiesz co Świecie!

Pięknie jest być wariatem
Z czasem ludzie się przyzwyczajają
A ja sam wciąż jestem wolny...

http://www.youtube.com/watch?v=IjEo4Fdhqas&feature=related

Panie Boże proszę Cie dzisiaj abyś dał mi siły i łaski, nie do tego bym stawała się idealną, ale bym stawała się świętą, abym była inna, abym mogła być wariatem, a nie człowiekiem, który sie zamyka i nie wybija. Chcę tak jak Zacheusz i Jezus przebic sie przez tłum ze swoja miłością! ;)


środa, 27 października 2010

[*] 26 października...

Wczoraj był 26 października, mogłabym rzec- dzień jak co dzień. Ale to był inny dzień, pomimo tego, że robiłam prawie to wszystko, co, co tydzień robię, więc: wstałam, umyłam się, zjadłam, poszłam na zajęcia, wróciłam, poszłam na Eucharystię, na modlitwę, próbę, spacer, potem komputer, mycie i spanie.
Pamiętacie 4 lata temu? To był czwartek! Dzień zaczął się jak każdy inny, nawet jak ten wczorajszy... Zakończył się niestety tragicznie...tragicznie dla 16 letniej Moniki, dla mnie, dla innych którzy byli wtedy ze mną, dla jej rodziny. Wiecie, jak byłam wczoraj z Iza na cmentarzu to nie zdołowałam się, bo to juz nie boli, ale wspomniałam, że pamietam minuta po minucie ten czas, i że zapamiętam to do końca życia. Pomyślałam, ile było pieknych chwil przed jej samobójstwem, ile pięknych po jej śmierci. Pomyślałam, że czas leczy rany. Dziękowałam Bogu za ten czas, za ludzi, którzy pomogli. I naszła mnie taka myśl....że nigdy nie wiemy co nas spotka. Nikt 4 lata temu nie pomyślałby, że tego dnia ostatni raz ja zobaczy....;) Wielu rzeczy się nie spodziewamy, i dobrze. Bóg ma plan dla nas, my też go mamy dla siebie. On często "burzy" nasze plany. Wiecie dlaczego? Po pierwsze - wie, że Jego plan jest lepszy, niz ten nasz ludzki. Po drugie:  Bo jest "zazdrosny" o nas!!! Chce nam pokazać, że bez Niego sami nic nie zrobimy, ze tylko On jest naszym Przyjacielem. Jakby wszystko szło zawsze po naszej myśli, nie potrzebowalibyśmy Boga, ani Jego miłości. może nawet przypomnielismy sobie o Nim dopiero przy śmierci. I wielu może to odebrać, jako negatywną cechę Boga, że to On zsyła na nas cierpienie. On jest tylko blisko nas w czasie, gdy sami siebie ranimy, gdy sami sobie zadajemy ból...

Ostatnio trudne dni, bo chcę być: zbyt silna, zbyt samowystarczalna, zbyt idealna, zbyt lubiana, zauważona! Nie potrafię poprosić o pomoc, za duzo wymagam od siebie, nie potrafię stanąć w prawdzie o samej sobie... Jak jest w piosence "Szyba" : "Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina i tam są wszyscy a na przeciw Ty..." Szukam czym jest ta tafla szkła ;) A więc diabeł działa. On wie w jakie punkty mojej psychiki, zycia uderzyć. Proszę o modlitwę! Dziękuję za miły gest przytulenia ;D
I jeszcze nic nie pisałam o Wilnie...wielkie, pozytywne zaskoczenie, ale tez leżenie w łóżko i grypa żołądkowa.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy * 
i radość nas ogarnęła.
Ci, którzy we łzach sieją, *
żąć będą w radości.
Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, *
lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy.

poniedziałek, 18 października 2010

popsuta myszka...

Zacznę od pewnego doświadczenia... Popsuła nam się myszka do kompa i mój brat Michał, żeby nie obciążać rodziców, zarządził składkę. I wchodząc do pokoiku patrzę, że Piotruś (mój siedmioletni brat) wychodzi ze skarbonka i płacze...Pytam czemu płacze? On na to:" Bo Michał nie che bym się dołożył...Powiedział, że nie chce ode mnie pieniędzy" Wiecie sytuacja rozbawiła mnie, ale też wywołała wewnętrzną radość. Zobaczcie, jak mocno, na to jacy jesteśmy wpływa nasze wychowanie w domu, wśród rodzeństwa, rodziców, babci i dziadka, cioci i wujków, kuzynów i kuzynek... Jak bardzo to, że Piotr ma 9 rodzeństwa wpłynęło na to, że potrafi sie podzielić wszystkim co ma, nawet tymi grosiakami. Wychowawczyni z zerówki Piotrka mówiła, że jak zawsze przynosił jakieś słodycze lub owoce do szkoły to dzielił się z innymi. Mogło dla niego nie starczyć, ale dla innych było, a on mówił, ze ma jeszcze w domu. Dlaczego taki temat? Po pierwsze praktyka w szkole wiele mi pokazała, po drugie na wykładach ostatnio rozmawialiśmy o tym jakie byśmy chcieli założyć rodziny. Załamałam się, tym co moje koleżanki powiedziały, np: "Ja nie chce mieć w ogóle dzieci. One nie są mi potrzebne" Na praktyce była sytuacja, że pewien chłopak pobił innego i pani zaczęła się go czepiać. On zaryczany mówi do pani: "Pani nie wie jaka jest sytuacja w moim domu. Moi rodzice się rozchodzą, nie wie pani jakie to trudne bo ma pani męża i szczęśliwe córki" Wmurowało mnie...serio.Chłopak w klasie 3 tak powiedział. Pani później powiedziała mi, że od czasu problemów w domu stał się on bardzo problematyczny w szkole...
Nieraz jak sobie marzę, że będę miała męża, dzieci, dom i w ogóle marzę o takiej szczęśliwej rodzince...Myślę, że wychowam dzieci na bardzo dobrych ludzi, że nigdy nie rozejdę sie ze swoim mężem, będzie super. Nie myślę przy tym ile będę musiała włożyć w to pracy, czasu, zaangażowania, poświęcenia, miłosci, otwartości, bólu cierpienia. I wiem napewno, że większość rodziców tak marzyła, ale często jest inaczej. Nie jestem ani żoną, ani matką, nie wiem czy kiedyś będzie mi to dane, ale wiem, że są rodziny które potrafią wychować wspaniałych ludzi. Rodziny, które wiedzą czym jest miłość, czym jest poświęcenie, czym jest pomoc, jak bardzo ważne jest by być z drugim. Nie każdy z nas doświadcza takiej "idealnej" rodziny i boję się, ze coraz to mniej ich będzie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile mniej kłopotów, ile mniej samobójstw, samotności byłoby na tym świecie gdyby w rodzinach była miłość. Do nas należy teraz przyszłość. Od nas zależy jakie będą nasze rodziny, jakie będzie nasze społeczeństwo, jakie będą nasze dzieci. Żebyśmy później nie żałowali...;)
No temat rzeka, nie będę się mocno rozpisywać, dlatego tak wszystko ogólnie ;) Wiecie co....Kolejna przegrana bitwa, ale jeszcze się nie poddaje, wstajemy! Jeszcze tylko wtorek i środa i jadziemy...Wilno czeka!

piątek, 15 października 2010

bądź wojownikiem! ;D

"MIŁOŚĆ JEST LEKARSTWEM NA ZŁO TEGO ŚWIATA"
Tak wiem pisałam wczoraj...Ale dziś od rana oglądałam filmik emitowany w polskiej telewizji: "Pytając o Boga". Ks. Kawecki jeździ i szuka odpowiedzi na pytania, na pytania dotyczące życia, Boga, wiary, Kościoła, miłości, cierpienia. Dziś o Darku - WOJOWNIKU! Posłuchajcie, trwa ze 20 minut, ale myślę że warto, bo on mówi o życiu... O tym z czym, z kim się codziennie spotykamy, mówi o samotności, braku miłości, zagubieniu ale tez o otwartości, nadziei, radości, podniesieniu się z upadku, o pomocy innych. WARTO!

http://www.youtube.com/watch?v=n9oepLsIbzU&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=mrn_27S7hpw&feature=related

Full Power Spirit śpiewa: "Świat oszalał, a Ty nie daj się zwariować. Używaj rozumu, nie daj sobą manipulować. Pokaż ludziom, że jest inne rozwiązanie problemów, niż agresja i przemoc. Niech polem bitwy staną się nasze osiedla, szkoły i podwórka, niech już strach tam nie mieszka. Naród niech do walki staje zwartym szykiem szerząc w całym kraju hasło: „Zostań Bożym wojownikiem!!!”"
http://www.youtube.com/watch?v=ktHDZhGIU8A&feature=related